piątek, 8 kwietnia 2016

Szymon Schmidt: Moja przygoda z pływaniem

Pierwszy raz, jako stomik, wybrałem się na basenem ok. 2 lata po wyłonieniu stomii. Na początku nie mogłem z powodu innych zdrowotnych przeciwskazań, a później przez długi czas się bałem, że worek mi się  odklei czy coś się tanie.
Dużo razy kąpałem się pod prysznicem z przyklejonym workiem. Po kąpieli, oczywiście, dalej trzymał się mocno, ale i tak miałem obawy.... Kiedy lekarz powiedział, że nie widzi przeciwskazań do rozpoczęcia pływania, długo zwlekałem. Do momentu, aż pojechaliśmy na wakacje do Egiptu. Pierwsze wejście po tak długim czasie było niesamowite. Potrafiłem spędzić w wodzie długie godziny. Miałem ropień na kręgosłupie, przez który odczuwałem ból, momentami naprawdę silny. A woda niwelowała ból, odciążała kręgosłup, a ja czułem niesamowitą ulgę. Mimo wszystko, nadal czułem lekki dyskomfort, że worek się odklei, przez co sprawdzałem go nawet kilkanaście razy częściej niż zwykle... Jednak strach okazał się złudny.  Przez tydzień pobytu w Egipcie, worek ani razu mi się nie odkleił podczas pobytu w wodzie.
Po powrocie rozpocząłem rehabilitacje na basenie. Pierwsze zajęcia skończyły się mocnymi zakwasami... Nic dziwnego, w końcu 3 lata bez jakichkolwiek ćwiczeń robią swoje. Jednak z czasem nabrałem kondycji. Byłem szczęśliwy. Zawsze kochałem wodę, a przez chorobę i własny strach zrezygnowałem z niej. Teraz wiem, że nie ma rzeczy, która by ograniczyła ludzi ze stomią. Bo stomia to nie choroba, a wprost przeciwnie - stomia to coś co ratuje życie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz